O mnie

Nie będę się rozpisywać.Miało być o naturze,a nie o mnie ;p PS:Ulubiony kwiat konwalia

piątek, 24 grudnia 2010

Wesołych Świąt!

Wesołych świąt życzą wszyscy fani Gorillaz do ..fanów Gorillaz.Szczęścia w 2011 roku i mnóstwo fajnych prezentów.Jutro wstawię specjalny rozdział świąteczny!!!

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Nowy krążek The Fall

Ja to nazywam 18 sekundowe szczęście.Nie nie mogę się już doczekać,a wy?Na www.gorilaz.com jest konkurs na odnalezienie członków zespołu Gorillaz.Do wygrania deska surfingowa zaprojektowana przez Damona.Jest o co walczyć.http://www.youtube.com/watch?v=ql7DX0lWfwI
IT'S MY BEST 18 SECOND IN MY LIFE!!!!!

A właśnie piosenki trafią na www.youtube.com już 25 grudnia 2010!!!

Rozdział 8

2-D wszedł po cichu do pokoju,zamykając za sobą drzwi.Podszedł do łóżka i...i zaczął płakać,przeraźliwie
płakać.Jego łkanie obudziło śpiącą Elene,która natychmiast się podniosła i uścisnęła wokalistę.
-Nic ci nie jest?-spytała czule,wiedziała,że to bez sensu pytanie bo to ona miała zszywaną głowę,a nie on.
-Jeszcze się pytasz?!-krzyknął nagle 2-D nie mogąc trzymać nerwów na wodzy.
-Nie krzycz na mnie,co ja ci takiego zrobiłam?!-odpowiedziała ze łzami w oczach dziewczyna.
-Nie,nie,nie nie płacz,przepraszam cię nie powinieniem wyżywać się na tobie,ja..poprostu usłyszałem coś...takiego,że-
niestety Stuart nie dokończył zdania,bo znowu zalał się łzami.
-Co usłyszałeś?-zaciekawiała się Elena
-Że,że,że masz chyba góza mózgu...-i znowu płacz 2-D chyba weszło to w krew.
-Ale ttto nie możliwe.przecież czuje się już dobrze głowe mam zszytą i wogóle.-teraz to chyba ona miała się rozpłakać
-To może zrobimy nowe badania?-spytał nieśmiało 2-D
-A jeśli to i tak będzie prawda?-2-D zasatanowił się przez moment i po krótkiej chwili odpowiedział.
-Będziemy starać się żeby odpędzić tę głupią chorobę!!!-odpowiedział jej mężczyzna machając rękami jakby
odganiał muchy.Dziewczynę bardzo bawił ten widok i wiedziała,że z nim może przeżyć nawet najgorszą chorobę.
-A na co przeznaczymy ten czas kiedy będziemy czekali na wyniki?-spytała uwodząco Elena lekko się przy tym rumieniąc
-Hmm-powiedział 2-D udawając,że się głęboko zastanawia-mam pewien pomysł.I już leżał koło niej namietnie ją całując.
Dziewczyna nie miała zamiaru go odepchnąć,nawet wręcz przeciwnie pragnęła żeby był jeszcze bliżej.Po dwóch dniach Elena
zrobiła badania,wyniki miały przyjść za dwa tygodnie.Partnerka już 2-D mogła wyjść do domu,więc oboje promienieli szczęściem.
Zamierzali przeznaczyć całą następną noc na świętowanie.





*





Elena poczuła pierwsze promienie słońca na twarzy.Usmiechnęła sięw duchua,ale wiedziała,że czeka ją jeszcze trudna rozmowa
z osobą,którą tak kochałą i ta osoba leżała tuż obok nieJ,i też powoli się budziła.
-Kocham cię-szepnęła po cichu
-Ja ciebie też-odpowiedział 2-D z szerokim uśmiechem
-Wiesz muszę porozmawiać-i powiedziawszy to podniosła się do pozycji siedzącej
-O co chodzi?-spytał z troską 2-D
-Nie sądze żeby nam sięto udało-odpowiedziała w smutku dziewczyna.
-CO?!dlaczeho?! NIE!-przeraził się mężczyzna
-Nie kochanie nie denerwuj się tylko spójż na nas,jesteś o 10 lat starszy!-poprostu uważam,że nie jestem wystarczjąco dobra dla ciebie
-Nawet nie gadaj takich głupot!,kocham cię i ty dobrze o tym wiesz!-upierał się ciągle i też wstał.
-Ale ja poprostu..
-Posłuchaj mnie teraz uważnie wiek to tylko bariera,która przeszkadza mi pokazać ci jak bardzo mocno cię kocham i wbij to sobie do głowy czy
tego chcesz czy nie!-usiadł skrzyżował ręce na piersiach i udał minę naburmuszonego dziecka
-Aww jakie to słodkie..no dobrze nie było tej rozmowy więc ..co na śniadanie kochanie...

czwartek, 16 grudnia 2010

Pomyłka

Uwaga czytelnicy zmieniłam zdanie proszę nie wchodzić na tamten blog jest nie aktualny będę ale dalej pisać na tym z góry przepraszam :-)

WAŻNE,WAŻNE,WAŻNE!!!!

Uwaga czytelnicy w pewien sposób usuwam bloga.Nie martwcie się tylko go przenoszę do onet.pl Opowiadania będą te same bo mam je zapisane wszystko będzie normalnie tylko będą inne posty.
Link do nowego bloga:
www.gorillazbest.blog.onet.pl

środa, 15 grudnia 2010

Rozdział 7

(PS:Rozdział będzie pokazywał pokazywał
jakieś pół roku przed ostatnim rozdziałem,z perspektywy
Murdoca.)


-O w morde-zakląłem w duchu.Nie mogłem uwierzyć,że w końcu udało mi się wziąść wolne,rzucić to wszystko
chociaż na jeden miesiąc to i tak miejsca są zajęte!Moje marzenia wyglądały prosto plaża,piękne laski i alkohol.
Ale nie oczywiście w durnym biuru podróży nie mam już miejsc na Hawaje!Siedziałem właśnie przed komputerem
i zastanawiałem się dlaczego to właśnie mnie spotyka.Russel pojechał od matki,a 2-D..nawet nie wiem co ze sobą
zrobił,prawdopodobnie siedzi w domu i płacze za Noodle.Nagle zrobiło mi się niedobrze.Yamknieta już szafka z napisem Noodle
znowu się otworzya.Syzbko jednak o niej zapomniałem bo dość już miałem tej bezzczynności.Wszedłem z domu zatrzaskując
za sobą drzwi.Po kilkunastu minutach doszedłem do biura podróży "Tropiki" i zaczekałem aż wzstarczająca już
i tak kolejka się poruszy.Kiedy doszedłem do kasy uśmiechnęła się do mnie kasjerka(co było dziwne) i zacząłem z nią rozmawiać.
-Zarezerwowałem lot już tydzień temu,a dziś do staje e-mail,że wycieczka została odwołana!
-Przykro mi,ale nic na to nie poradzę.-Odpowiedziała mi smutno kobieta
-Ale ja chce na Hawaje!!!
-No dobrze,już spokojnie znalazłam jedno miejsce prosze o to bilet,dowidzenia.-Nie zamierzałem jej odpowiadać poprostu dziękowałem,
że jednak się udało.Lot miałem za trzy dni więc już dziś zacząłem się pakować.Te dni mijały stanowczo za wolno.Jednak
się doczekałem.Właśnie wchodziłem na pokład samolotu kiedy przeszedł mnie zimny dreszcz.Dziwnie się poczułem,bo nigdy
nie miałem lęku przed samolotami.Kiedy znalazłem się na swoim miejscu zapiąłem się tylko pasami i zaraz usnęłem.
Obudziłem się i odrazu zerknąłem na zegarek minęła dopiero połowa lotu.Nagle zaczeło nami trząść,pomyślałem,że
to nic takiego bo już nie raz latałem kiedy były turbulęcje.Niestety trzęsienia nie ustąpiły i za każdym razem było
coraz gożej.Nie chciałem czekać aż się tu zabiję więc kiedy inni panikowali i żegnali się z bliskimi ja po cichu przemkąłem
na drugi koniec samolotu złapałem pierwszy spadochron i mimo,że już wszyscz zobaczyli co robię nie próbowali mnie zatrzmać.
I tak by im się to nie udało.Byłem jakieś 100 m nad ziemią kiedy dostrzegłem jakiś kolorowy punkt zamierzałem tam dopłznąć
jak tylko wzlądujue w wodzie.Niestety było to owiele dalej niż przypuszczałem.Po godzinie męczenia się dopłznąłem do nieznanego mi lądu.



PS:Rozdział bardzo krótki,wiem ale obiecuję,że nad następnym bardziej się postaram Pozdrawiam

poniedziałek, 13 grudnia 2010

:(

Niestety mam złą wiadomość dla czytelników.Jako,że dopiero zaczynam pisać opowiadania mam nie wiele czytelników,którzy niestety nie zostawiają komentarzy,więc nie wiem za bardzo jak mi idzie pisanie dlatego zdecydowałam się usunąć bloga.Pomóżcie proszę podjąć mi decyzje.:(

niedziela, 5 grudnia 2010

Rozdział 6 - Zawstydzeni...i....na ostry dyżur

2-D znał tylko jedną osobę z czerwonym okiem....Murdoc....ale szybko odgonił tę myśl.Nawet on nie jest
aż tak okrutny..chyba.
-Pamiętasz coś jeszcze?
-Nie chyba nie,ale jak się zastanowię to,że wcześniej przed tym okiem bardzo długo było mi niedobrze.-skończyła
Elena.
-Może od samochodu?-spytał Stuart
-Chyba,ale to "coś"ciągle się chwiało
-Może statek?
-Raczej tak,ale co my,znaczy ja teraz zrobię?-wystraszyła się dziewczyna
-Jakie "ty"?!Pamiętaj teraz ja jestem..jakby to powiedzieć..jestem za ciebie odpowiedzialny-usmiechnął się
Elena natychmiast oblałą się rumieńcem.
-No to od czego zaczynamy,na razie jesteśmy w punkcie wyjścia-Odparł żywo 2-D
-Sądze,że powinniśmy iść do Gerarda Smitha.-powiedziała kobieta patrząc w okno
-Kto to?
-Nie wiem,jego numer miałam w torbie
-O nie może to jej chłopak!-pomyslał wokalista,ale nie powiedział tego na głos
-Sądze,że to mój lekarz.-odparła
-Czemu tak uważasz?-spytał zaciekawiony
-Bo pamiętam,że często z nim rozmawiałam w jakimś bardzo jasnym śmierdzącym szpitalem pokoju.
2-D bardzo się zdziwił,że pamięta takie rzeczy.
-To kiedy do niego idziemy?-spytała Elena
-Może zaraz?-zaproponował
-Bardzo mi przykro,ale spójrz na mnie i na siebie sądze,że pan Smith może poczekać,a na pierwszym
miejscu powinien znaleźć się prysznic-zażartowała
-Myślę,że masz racje-wyszczerzył swoje "nieuzupełnione" zęby,ale zaraz sobie przypomnił sobie o
wielkiej dziurze w ustach i szybko je zamknął
-Nie martw się twoja dziewczyna musi miec szczęście,że nie masz dwóch zębów,musisz dobrze całować-niestety dopiero teraz
zorietowała się co palnęła i natychmiast oblała sie rumieńcem i odwróciła sie do 2-D tyłem.Zaczęła płakać,od łez gorset ją uciskał
przeraźliwie.Do 2-D teraz doszło co powiedziała,ale dopiero po 2 minutach zrozumiał prawdziwe przesłanie jej słów.Teraz
też usłyszał jej płacz i niewiele myślac podbiegł do niej i ją obiął.Elena sądziła,że wokalista nie będzie chciał ją znać.Ale myliła
się.Nawet wręcz przeciwnie jeszcze bardziej ją pokochał(nie ma co owijać w bawełne wszyscy którzy są wiernymi czytelnikami wiedzieli,że tak bedzie)
-Serio tak uważasz?-spytał śmiało 2-D.Elena płakała jeszcze 10 minut(w piatej minucie usiedli na kanapę),ale doczekał się odpowiedzi.
-E chy..chyba tak..ja ..-i znowu zalała się łzami.Kolejne pół godziny minęło na jej płacz i cichy mamrotanie pod nosem,ale wokalista
cierpliwie czekał.Na każde pociągnięcie nosem przytulał ją mocniej do siebie.W końcu byli tak blisko,że jeśli które kolwiek by się obróciło
natychmiast walneło by tego drugiego/drugą.
-Prze..przepraszam skończyłam chyba już w ogóle nie mam wody w ciele.-powiedziała nieśmiało się uśmiechajac.
-Chodźmy do kuchnie zrobie nam kawy-zaproponował Stuart
-Bardzo chętnie-powiedziała takim tonem jak by za chwilę miała się przewrócić.Niestety jej głos mówił sma za siebie.
Elena zrobiła mocną wywrotkę i walneła głową kant stołu do kawy.Reakcja 2-D była w tempie błyskawicznym podbiegł do kobiety,a po drodze wziął telefon
z kuchennego blatu.
-Pogotowie będzie za 15 minut,wytrzymaj!-powtarzał mężczyzna,ale ona patrzyła wzrokiem jakby była po 20 zgrzewkach piwa.
2-D był juz cały w jej krwi,ale miał to gdzieś.Nie chciał jej za nic zostawiać.W końcu przyjechała karetka i zabrała ich oboje do szpitala.


*

-CZY ONA PRZEŻYJE?!-darł się na cały głos Stuart
-Przykro mi proszę pana,ale już panu mówiłem,że okaże się dopiero kiedy panna Valentin wróci z prześwietlenia.-odpowiedział spokojnie doktor
Kiedy 2-d wychodził z gabinetu powiedział pod nosem-Mam cię w dupie.-I nawet nie myśląc pognał na trzecie piętro.
Po godzinie spędzonej na korytarzu z pomieszczenia wyszły dwie stare pielęgniarki.2-D postanowił się schowac za rogiem,bo nie był pewny
czy moze tu przebywać.
-Biedna ta mała co nie Elizabeth?
-To prawda w takim wieku mieć guza mózgu,to takie smutne
Każda nawet najmniejsza komórka 2-D zaalarmowała.Mężczyzna ze łzami w oczach dogonił dwie kobiety.
-Co,co,co,co się stało m..m..mojej..-zaczął,ale nie wytrzymał,można powiedzieć,że rozpłakał jak małe dziecko.
Jesteś jej mężem,bratem.kuzynem lub kimś z rodziny,jeśli nie to nie możemy cię wpóścić.
-Ja..mhhm.jestem jej..mężem.-odparł i miał nadzieje,że się nie zarumieni jak zawsze kiedy kłamał.
-Acha w takim razie zapraszamy panie-kobieta pogrzebała trochę w papierach i powiedziała-panie Valentine.
-Dziękuje-2-D wszedł po cichu do pokoju nr 1408(pokój z horroru "1408"xD)

Nowe opowiadania


Teraz moje opowiadania będą w postaci postów,ale od 6 rozdziału więc będzie można dawać do nich komentarze(HURRA!)Nie zawiedźcie mnie xD.Poprzednich rozdziałów nie chce mi się kopiować do postów więc się nie wkurzajcie



Pozdrawiam

Wierna(i czekająca na
komentarze)fanka Gorillaz

piątek, 3 grudnia 2010

Nowa Nominacja!

Gorillaz zostało nominowane w kategorii Najlepsza Headliner Europejskiej Festival Awards, który zostaje wybrany przez was fanów. Czas na głosowanie!

Głosowanie kończy się 8 grudnia w CET 12noon, którego zwycięzcy ogłoszenia pod adresem Awards show w Groningen, Holandia, 12 stycznia.